Całun

CAŁUN
 
Ale się porobiło!  W życiu bym nie przypuszczał, że to DEJA VU będzie miało aż taki wymiar. Mam znowu (po 25 latach i więcej) KARTĘ ZDROWIA SPORTOWCA !!! Wyrobić ją  musiałem, bo znowu jestem w Kadrze Polski. Karta Zdrowia Sportowca to nie jest byle co - trzeba się postarać. Rzecz ważna. Potraktowałem z namaszczeniem. Starannie wkleiłem zdjęcie. Starannie wypełniłem puste pola i dopisałem Polski Związek Alpinizmu. Pogłaskałem, długo wpatrywałem się w adnotację "zdolny". Ale jestem dumny z siebie! Było to tuż przed wyjazdem na wyprawę na Nanga Parbat i Gasherbrumy, która właśnie się dzieje - wyprawa PZA - stąd to zamieszanie z kartą zdrowia.

Przed wyjazdem wpadł mi w ręce najnowszy Taternik - w sprawozdaniu z zimy tatrzańskiej moje nazwisko ...ale czad!!! Co się dzieje? Co się dzieje, Panie Józku!? Ja wiem, że sezon był kiepski, ale żeby aż tak?! A może po prostu jeszcze mogę? :-)

No i wyprawa na Nangę się zaczęła . Wszystko wrzuciłem na luz - niech się dzieje, jak się chce - niby jestem kierownikiem, ale też nie jesteśmy tu za karę i ma to być przyjemność, więc jakiś dystans trzeba mieć. Życie samo podzieliło nas na zespoły. Mnie przyporządkowało  do "Harpagana" Rafała Froni i Roberta "Kazia" Kaźmierskiego - wieloletniego instruktora alpinizmu PZA. Wiele dni spędzliśmy w górach, w obozach, na wspólnym poręczowaniu, jakimś tam strachu i cierpieniu. Razem doszliśmy do 7000. Tam gdzieś wysoko Robert zaproponował:
- Artur! A może wybrałbyś się w październiku ze mną na Całun?
:-0
!
CAŁUN!
Wielki, alpejski standard na Jorassach w masywie Mont Blanc. Blisko 1000 metrów czystego lodu. Trudności WI5. Kilkanaście wyciągów ekstremalnie trudnej wspinaczki. Trzeba się dobrze wyginać i szybko napierać, żeby to elegancko sieknąć w ciągu dnia i jeszcze bez żadnych jaj samemu zejść.
 
No to mi "Kaziu" ładnie zapodał. I tak nie mogę teraz o tym przestać myśleć. Zgodziłem się.
Ja rozumiem Himalaje, Karakorum, nawet Tatry zimą dałem radę. Ale żeby CAŁUN !!? Czy to DEJA VU będzie dalej waliło aż tak?
 
Się zobaczy ?
 
Pozdrowienia z bazy pod Nanga Parbat
Artur

                          Robert "Kazio" Każmierski, Arek Grzadziel, Marcin Kaczkan, Piotr Snopczyński w obozie I

  Od lewej: Robert "Kazio" Każmierski, Arek Grządziel, Marcin Kaczkan i Piotr Snopczyński w obozie I

                                           Mój wspin na Petit Dru w 1984

                                               Mój wspin na Petit Dru w 1984

                                        

                                Droga ( z wariantami) przez CAŁUN oznaczona cyfrą 3

                          Grandes Jorasses. Droga przez CAŁUN oznaczona żółtym kolorem

                    Grandes Jorasses. Droga przez CAŁUN (5) oznaczona żółtym kolorem

 

 

         żródło zdjęć: www.summitpost.com, archiwum wyprawy na Nanga Parbat i moje

                             

                                                      

Wróć do: Artur Hajzer
Komentarze:
Waldorf
2010-06-18 22:51:43
Hej Artur, przewodnikowa wycena Całuna to alpejski lód 4, w skali WI miałby chyba jeszcze mniej. Długość drogi do grani to 750m. Raczej nie jest to ekstremalnie trudna wspinaczka, przewodnicy prowadzają nią klientów i ludzie nie robią jej na wyciągi tylko z lotną, a ci z lepszą psychą na żywca. Ale droga istotnie warta przejścia.
Powodzenia na Nandze!

Dodaj komentarz:

Wpisz słownie wynik operacji: 10 + 7 =
polecamy

Wszystkie teksty zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania i rozpowszechniania bez pisemnej zgody

Copyright © HiMountain