Gentlemen’s Club
American Alpine Club jest niezwykle mały patrząc z perspektywy rozmiarów kraju, w którym funkcjonuje. 10 tyś członków i jedno klubowe schronisko w Grand Tetons sugeruje organizację na skalę osiedlowego zrzeszenie w kraju ponad 330 milionów mieszkańców. Dla porównania OeAV ma blisko 400tyś członków. Wniosek - amerykanie nie zrzeszają się w kluby wspinaczkowe albo/i niewiele tu ludzi wspina się na poziomie wychodzącym poza sztuczne ścianki. Pewnie obydwa stwierdzenia są prawdziwe.
Ale czemu o AAC… na początku czerwca zostałem zaproszony przez kolegę – Michaela - na wyjazd sekcji nowojorskiej w rejon Adirondacks. Zaproponował mi wyjazd zaznaczając, że przydam się jako ktoś kto prowadzi na własnej i posłuży w roli przewodnika dla starszyzny. Na swój sposób lubię występować w takiej roli, więc chętnie się zgodziłem. Plan był następujący – jedziemy w czwartek wieczorem (ok. 6h samochodem od NYC), w piątek wspinamy się razem, w sobotę się integrujemy i służymy za przewodników, w niedzielę wspinamy się sami i wieczorem wracamy…
Adirondacks to dość duży (wielkości Belgii), dziki obszar na północy stanu New York. Niezliczone jeziora, kilometry gęstych lasów i góry dochodzące do ok. 1600m. W zimie fantastyczne miejsce na narty biegowe i wspinanie lodowe, w lecie – trekking, kajaki i wspinanie skalne. Jednym z ciekawszych rejonów wspinaczkowych jest Poke-O-Moonshine. Ściana o długości kilku kilometrów i wysokości dochodzącej do 200m oferuje kilkaset dróg w granicie zazwyczaj dość dobrej jakości. Praktycznie wszystko na własnej asekuracji. Poza tym jest sporo mniejszych rejonów rozsianych w lasach na zboczach pagórków. Wszędzie niezwykle zielono i pusto. Zasięgu komórek i Internetu tu nie ma. Ale nie o tym ta krótka notka…
Bazą spotkania AAC miało być miejsce typu ‘country club’ – kilka ładnych, ponad 100 letnich (jak na USA to bardzo dużo…) drewnianych domków, jeden większy pensjonat z pokojami gościnnymi i stylowymi salami, pole golfowe i korty tenisowe – jednym słowem ‘get-away’ dla wyższej klasy średniej z Nowego Jorku i Bostonu. Już to wzbudziło pewne moje obawy. Będąc raczej przyzwyczajonym do namiotowo-schroniskowego trybu życia bliskość pola golfowego i facetów w białych koszulkach polo wydawało mi się trochę nie na miejscu, szczególnie w kontekście wspinania. Dalszy niepokój wzbudził email, z którego wynikało, że na sobotnią kolację należy – zgodnie z polityką ‘country club’ – ubrać koszule, a jeansy są ‘zabronione’… - ku..a , z kim ja tam jadę. Po pierwszych trochę panicznych myślach zacząłem sobie wyobrażać towarzystwo rodem z ‘gentlemens club’ – starszych facetów nienagannie ubranych, ze szklanka whiskey w ręku, gawędzących o wyprawach w Himalaje z lat ’50 i ’60. Ta wizja (której towarzyszyły obrazy z filmu ‘Pożegnanie z Afryką’), przyznam, że wzbudziła wewnętrzny lekko ironiczny uśmiech, więc nawet z pewną niecierpliwością czekałem do soboty.
Piątek, zgodnie z planami spędziłem wspinając się z Michaelem. Od rana do późnego wieczora, drogi do 5.11a – dzień bardzo udany. W sobotę służyliśmy za przewodników po łatwiejszych drogach. Moim partnerem był Vic... Vic obchodził w tym roku 81 urodziny. Urodził się z Czechach, studiował w Stanach, doktorat napisał z logiki matematycznej na Princeton University, po czym większość życia pracował w Bell Laboratories. Z wyglądu – długie białe włosy spięte z tyłu, kondycja i sylwetka, której niejeden 30-latek mógłby pozazdrościć. Przy takich okazjach zawsze gnębi mnie pytanie – co zrobić by za 50 lat, o ile tego dożyję, być w takim stanie fizycznym i umysłowym…
Wieczorem odbyła się kolacja. Wspinacze okazali się być wspinaczami i kwestię ‘dress code’ olali całkowicie, czemu z mojej strony towarzyszyło zarówno poczucie ulgi jak i pewnego żalu. Opowieści o pierwszych himalajskich wyprawach też niestety nie było. Było za to normalnie, jak na spotkaniu starych dobrych znajomych, którzy się nie widzieli od pół roku, innymi słowy bardzo sympatycznie.
Wszystkie teksty zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania i rozpowszechniania bez pisemnej zgody
Copyright © HiMountain