Korosad porehabilitacyjnie
Nie jest tajemnicą, że wrażenia zależą od głodu zawodnika. Przekonałem się o tym na własnej skórze podczas ostatniego weekendu - w zeszły piątek upłynęły trzy miesiące od zabiegu rekonstrukcji więzadeł. Nie mogłem się doczekać pierwszego wspinu.
Nocne samotne podejście do Moka, przy -20stopniach, wydało się być przyjemnym spacerkiem.
Sobotni wspin ze sprawdzonym partnerem był kilkugodzinną przebieżką.
Znajome góry wydawały się piękne, jak nigdy przedtem.