Test plecaka TAWOCHE
Gdy zobaczyłem po raz pierwszy ten plecak w oko wpadła mi kolorystyka i bryła. Po zapoznaniu się z opisem technicznym (na dole cordura + lekki materiał + piankowe plecy) stwierdziłem, że może to być fajny plecak. Ale - opis opisem, a życie pokaże ile wart jest ten produkt.
Przyszedł czas na pakowanie...
Wybrałem się na dwudniowy wyjazd, lekki trekking i trochę biegania. Zabrałem do plecaka: śpiwór 1kg, polar, spodnie długie oraz krótkie do biegania, kurtę membranową, bieliznę termoaktywną, buty do biegania, termos, camelbag z wodą, ręcznik i kosmetyki. Wszystko weszło bez problemu.
Pora wymarszu...
W drodze plecak okazał się wygodny, tu nie mam żadnych zastrzeżeń, wszystko leżało dobrze, nic mnie nie obcierało i nie uwierało. Taśmy kompresyjne mają rzepy – rewelacja – w końcu nie fruwają dookoła plecaka. Po dotarciu do schroniska postanowiłem pobiegać, więc musiałem przygotować lekką wersje plecaka - wypiąłem pas biodrowy, zdjąłem klapę (w której miałem kosmetyki) i wyjąłem stelaż ze środka plecaka. W środku pozostał camelbag i kurtka membranowa na wypadek deszczu. Plecak stał się odczuwalnie lżejszy. Do tego momentu wszystko szło super... ale po odpięciu klapy okazało się, że nie ma miejsca na sensowne ulokowanie głównej taśmy do zapinania plecaka (zaczep został z klapą, a na plecaku nie ma dodatkowego miejsca na jej wpięcie), więc zamotałem taśmę o miejsce mocowania czekana.
Wyszedłem pobiegać, plecak leżał przyzwoicie na plecach i to pomimo braku usztywnienia. Plecak sprawdzał się bardzo dobrze, aż do momentu gdy zaczęło padać. Woda perli się na materiale – tak jak obiecuje producent, ale bez klapy woda wlewa się do środka. Więc przydałby się pokrowiec albo możliwość zrolowania komina.
Podczas dalszego użytkowania zauważyłem rzecz, którą można poprawić w konstrukcji plecaka – siatkowe kieszenie z boku – dokładnie mówiąc, to kąt ich wszycia. Mając założony plecak, ciężko sięgnąć po coś do nich. Wystarczyłoby pochylić je w kierunku tułowia, a
byłoby wygodnie wyciągnąć wodę, batona czy mapę.
Fajne jest to, że w tak lekkim plecaku nadal jest sporo miejsca na troczenie na zewnątrz dodatkowych akcesoriów typu śpiwór czy karimata. Podoba mi się długi trok pod klapą, wspinacze mogą zapiąć tam linę, a ja mogę zapiąć tam uprząż dla psa na zawody.
Po powrocie, przy montażu klapy, odkryłem że ma on możliwość powieszenia jak zwykła kosmetyczka turystyczna.
Kolejnego dnia zrobiłem jeszcze kilka kilometrów z plecakiem po górach – ogólnie moje pozytywne wrażenia z pierwszego dnia się potwierdziły.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i czas było wracać do domu.
Ogólnie po przetestowaniu plecaka w różnych sytuacjach uważam, że jest wygodny i uniwersalny. Polecam ten plecak.